Wpisz szukaną frazę.

kot, czy kotka

Który wybór będzie lepszy – Kot, czy kotka?

6 komentarzy

  • Anna Szloch napisał(a):

    U nas jest wykastrowany kocur i żyjemy z nim, jak z królem 🙂 Wszystko w jak najlepszym porządku, lubi się bawić, wyczesywać sierść (zwłaszcza szczotką, która raczej masuje, niż wyczesuje, ale ciiii… :)), bawić się w naszego „kociego” chowanego 🙂 To, co podoba mi się w nim najbardziej to to, że nie jest dla nas zbyt natarczywy, nie wymaga tyle uwagi, a nam to pasuje 🙂

  • ONA napisał(a):

    Nie do końca zgodzę się z tą tezą. Od zawsze żyję ze zwierzakami w domu i towarzyszą mi prawie wszędzie, muszę stwierdzić, że kocury są zdecydowanie łagodniejsze w „obejściu” niż kotki. Miałam w domu kotkę bengalską, ogromna gaduła (ale tak ta rasa ma), bardzo dużo rzeczy wymuszała, była zaborcza, ciężko stwierdzić czy złośliwa ale posikiwała na rzeczy gdzie nie wolno jej było wchodzić czy się kłaść (nie miała zapalenia pęcherza, była okazem zdrowia), jak wodospad z wodą został przesunięty o pół metra(był tak samo jak w poprzednim miejscu na widoku i kot przechodził koło niego kilkanaście razy) i pokazane kotu gdzie jest to kocica przez kilka dni siedziała w starym miejscu wodospadu i wołała że chce wody, nie pomagała zastępcza miska z wodą w starym miejscu wodospadu czy pokazywanie jej nowego miejsca wodopoju. Kolejne dwa przykłady narwanych kotek też u mnie w rodzinie i u znajomych. Jedna kotka nie dająca się dotknąć, sycząca na wszystkich, robiąca na przekór o głaskaniu nie ma wręcz mowy, kolejna kotka ogromnie agresywna- wystarczyło patrzenie na nią i już zaczynała syczeć, naburmuszała się i rzucała do ataku…A nikt kocicy nie robił krzywdy, nie miała żadnych urazów psychicznych. A wszystkie poza przedostatnią były wykastrowane. Natomiast kocury (oczywiście po kastracji) to mruczące przylepy, do ludzi 0 agresji, można brać na ręce, duźdzać, miziać, nosić, na człowieka nie syczą chodzą jak pies przy nodze. Zupełne przeciwieństwo kotek. Ja jestem zdecydowanie za Panami Dżentelmenami

    • Koci Tata napisał(a):

      Hej, dzięki za głos sprzeciwu.

      Ja miałem styczność z dużą ilością kocurów i kotek. Zauważalne są schematy, które się powtarzają niezależnie od płci. Z jednego miotu w różnych okresach czasu opiekowałem się Nieszczęściem i Fortunatem, w obydwu przypadkach byłem ich pierwszym domem. Nieszczęście to po prostu kot przytulak po czasie. Jej brat Fortunat, jest również wielką kluską, ale bardziej wycofaną.

      Jeżeli chodzi o posikiwanie, to mogą być przyczyny psychiczne (niekoniecznie stres) i ostatnio udało mi się to zwalczyć.

      „Jedna kotka nie dająca się dotknąć, sycząca na wszystkich, robiąca na przekór o głaskaniu nie ma wręcz mowy, kolejna kotka ogromnie agresywna- wystarczyło patrzenie na nią i już zaczynała syczeć, naburmuszała się i rzucała do ataku…”

      Koty syczą w momencie, kiedy są osłabione np. coś je boli lub czują się zagrożone, w ten sposób próbują zatrzeć swoją słabość. Koty nigdy same nie atakują, jeżeli mają wybór, zdecydowanie wolą się wycofać, czy pacnąć łapą. Koty, nawet dzikusy dokładnie tak samo się zachowują. Opiekowałem się kotką, która na początku pacała i syczała, ale po roku przebywania w domu już wskakuje obok człowieka na kanapę i się zaprzyjaźnia z własnej inicjatywy.

      Według mnie, sama płeć nie wpływa na zachowanie, bardziej charakter, przeszłość, czy teraźniejszość kształtują kocie zachowania. Kocury również potrafią dać w kość, ale może szybciej się przełamują?

  • Anna napisał(a):

    Bardzo fajny artykuł. Sama mam rocznego kocurka. Jest to mój pierwszy kotek i zanim go wzięłam nie wiedziałam praktycznie nic o kotach, jednak mimo to nie miałam żadnych uprzedzeń co do płci kota. Właściwie, to nawet wolałam kocura, ponieważ uznałam, że będzie to lepszy wybór. Kiedy przeczytałam twój artykuł zdziwiłam się,że ludzie myślą,że kocury są mniej przyjacielskie; natomiast zdziwiłam się jeszcze bardziej, kiedy usłyszałam taką opinie od koleżanki mojej mamy, która miała w życiu już 5 kotek i jest przekonana,że nigdy nie wzięłaby kocura. Nie rozumiem takiego podejścia.
    Od niedawna myślę o tym,żeby przygarnąć drugiego kotka i za twoją namową chyba wybiorę tym razem kota płci pięknej .
    PS. Czy mógłbyś poświęcić jakiś artykuł komunikacji z kotami? Dokładnie to chodzi mi o to,że niektórzy właściciele, w tym ja, dużo mówią do swoich kotów i jestem bardzo ciekawa jaki to ma wpływ na nie. Z obserwacji zauważyłam,że szybciej się przyzwyczaja do ludzi i bardzo się słucha( jak mu się powie,że czegoś nie wolno, to się zastosuje, próbując jedynie przekonać mnie miauczeniem do zmiany zdania).
    Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na kolejne artykuły.

    • Koci Tata napisał(a):

      Również się dziwie, skąd ludzie biorą takie opinie.. Ja mam obecnie kocura oraz kotkę i są genialnym połączeniem charakterów.

      Zacznę poszukiwać materiałów, aby nie opierać się wyłącznie na swoim doświadczeniu i postaram się przygotować taki artykuł.

  • Kociara napisał(a):

    Mam kotkę bardzo elegancką i wyniosła dama. Daje mi odczuć że to ja jestem dla niej i czasem zniza się do mojego ludzkiego, niskiego poziomu jak ma ochotę na pieszczoty. Mam też kota który trafił do nas już jako dorosły Pan i to po przejściach. Pan kot to miziak, przytulak, mruczus i najkochanszy futrzak świata. Pani kotka stara się nie patrzeć zbyt często w jego stronę a on nie oddycha nawet jej powietrzem. Mają swoje, wybrane miejsca w domu i nie wchodzą sobie w drogę chyba że mijają się w przedpokoju, Pan kot nauczony wcześniej paroma kuksancami, grzecznie ustępuje damie drogi 😁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *